niedziela, 17 czerwca 2012

Niespodzianka pod nakrętką FRUGO

Nie ukrywam, że jestem fanem Frugo od czasów dzieciństwa, pamiętam jak pierwszy raz piłem je będąc w szkole podstawowej, ten smak, ach! każdy niespotykany, każdy egzotyczny!

Ucieszyłem się strasznie, że Frugo wróciło, wczoraj po raz kolejny kupiłem je w sklepie, wypiłem  zawartość, po czym odruchowo (po Tymbarkach) spojrzałem pod nakrętkę... i co zobaczyłem?



No właśnie. Niby fajne ale nie czarujmy się, mało oryginalne.

Prekursorem w "złotych myślach" był, jest i będzie Tymbark - sporo kultowych opisów, ba! Niektórym ułożyły one życie... ważne, by robić to co sugeruje napis pod kapslem :)

Po Tymbarku, poniekąd pokryjomo napisy przemycił Tenczynek, pod nakrętkami możemy wyczytać różne ciekawostki, co jest fajnym pomysłem, szczególnie w zakładowym pomieszczeniu socjalnym, ot tak, aby choć na chwilę przestać myśleć o rutynie.

Natomiast FRUGO... ni to "złote myśli", ni naukowe ciekawostki, takie trochę na siłę, a przecież to napój kultowy, przysłowiowa kura znosząca złote jaja...

dlatego:
 
Panowie z Foodcare, nie przyzdabiajcie jej kiedy tego nie potrzebuje, bo Frugo nie pijamy dla smaku, a z sentymentu. Chcemy, aby te podstawowe smaki były już na zawsze takie same, a z nowymi róbcie sobie co chcecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz