piątek, 24 sierpnia 2012

Cinema City opinie

...a raczej opinia.

Nie ukrywam, że jedną z moich ulubionych rozrywek jest oglądanie filmów, czasami mam momenty, że pochłaniam kilka w ciągu jednego dnia - wtedy jakość nie ma takiego znaczenia, no chyba, że film jest zrobiony z myślą o FullHD (co można znaleźć w opisie), byleby była dobra synchronizacja dźwięku i lektor/napisy jak najlepiej przetłumaczone, aby wyłapać sens - szczególnie przydatne podczas filmu z dużą ilością murzynów, gdzie rzecz jasna musi być slang - bo przecież wg scenarzystów Afroamerykanin nie potrafi mówić normalną angielszczyzną.

Myślę, że kilkadziesiąt razy byłem w CinemaCity - lubię tą sieć, a raczej muszę lubić(może dlatego, że w Krakowie Multikino praktycznie nie istnieje), ale to z czym mam ostatnio do czynienia zaczyna mnie mocno irytować, do rzeczy, płacę to paręnaście złotych za bilet, a przeważnie za 2 bilety, to chyba jest oczywiste, że film musi być w super jakości, idealnie dopasowany do ekranu, abym chciał wrócić i generować im dzięki temu przychody.

Jak widać ludzie rządzący CC sądzą inaczej, że klient i tak przyjdzie, bo alternatywy nie ma odkąd 90% kin poupadało, a reszta ledwo dyszy i próbuje związać koniec z końcem, by przeżyć kolejny miesiąc.

Kilkukrotnie wychodziłem z sali informując zgromadzonych w kółeczku pracowników, że film się zaczął, a oświetlenie dalej jest włączone, przeważnie dialog wyglądał tak:

Ja: - przepraszam, czy możecie zgasić oświetlenie w sali XX, bo film się już zaczął!
Pracownik: - to nie zgasło?
Ja: - zgasło i sobie jaja robię, bo wolę do Was dołączyć do rozmowy niż oglądać film za który zapłaciłem.
Pracownicy: yyyy...
Ja: - no nie zgasło!
Pracownik: - proszę wrócić do sali, a ktoś to zaraz wyłączy.
Ja: - nie, proszę to wyłączyć od razu!
(w tej chwili pracownik widzi, że na chwilę zostaje wyłączony z rozmowy i będzie musiał coś zrobić)
Pracownik: - dobrze (i idzie ze mną do sali, otwiera drzwiczki i gasi światło ręcznie)

To i tak można przeboleć - od oświetlenia jeszcze nic się nikomu chyba w kinie nie stało, a może stało jak ktoś wychodził do pracowników kina i np. przewrócił na schodach :)

...LECZ, GDY OBRAZ DRŻY I JEST WYŚWIETLANY W NIEWŁAŚCIWEJ ROZDZIELCZOŚCI TO ZNAK, ŻE DZIEJE SIĘ COŚ NIEDOBREGO.

(Zdjęcie zrobione podczas ostatniego seansu)




Tak było ostatnio, obraz drgał, zarówno na reklamach jak i trailerach, na filmie oczywiście też, po 5 minutach myślałem, że "puszczę pawia" na osobę siedzącą przede mną, smaczek tej sytuacji dodawał brak dolnej linijki napisów, bo na co komu one?


Od pewnego czasu odnosiłem wrażenie, że przy projektorze nikogo nie ma, ba! nawet to ostatnio sprawdziłem, nikt tam nie siedzi! Nikt nie kontroluje jak wyświetlany jest film, czy zgasło światło, absolutnie nikt!

Sytuacja z wyjściem znów się powtórzyła tym razem brzmiała tak:
Ja: - przepraszam, obraz drży i wyświetlany jest chyba w niewłaściwej rozdzielczości, nie widać dolnych napisów.
Pracownica: - już nam zgłoszono, że są drgania.
Ja: - to może coś z tym zrobicie?
Pracownica: - echhh...
W tym momencie postanowiła ze mną podejść, wyciągnęła ze schowka w korytarzu sali jakiegoś czarnego pilota, coś ponaciskała, obraz zaczął się zmniejszać (może to było niezależnie przez kogoś przy projektorze), 15-20sek i już film był "igła".

 Facepalm.

Nie obwiniam pracowników, bo przecież ryba psuje się od głowy, nikt nie pilnuje jak pracują, płaci się im grosze, w dodatku na umowę zlecenie, póki widz się nie skarży to wystarczy stwarzać pozory zanim wejdzie do sali i tyle.

2 komentarze:

  1. Tak bo na projektorni pracuje jednorazowo tyle osób ile sal jest w danym multipleksie żeby każdy z nich mógł 8 h siedzieć przy projektorze i patrzeć czy film leci ...

    OdpowiedzUsuń

  2. Cinema City Sadyba ul. POWSINSKA 31 Warszawa


    Koszmar to mało powiedziane! Dziś synek miał tu swoje 6 urodziny i już nigdy więcej tu nie trafimy ! To w jaki sposób byli traktowani rodzice a przede wszystkim dzieci było czym absolutnie nie dopuszczalnym i w głowach nam rodzica nie mieści się jak można tak traktować dzieci !!??! Jak gowna!! Animatorka - to nie animatorka tylko zwykła Sprzataczka która pracuje w tym kinie, ZERO podejścia do dzieci i rodziców, oschle podle zimne podejście, dzieci siedziały ze strachu jak za Kare!! Przez całe 45 min pokolorowaly tylko maski. A w ofercie było napisane multum innych atrakcji. Dodatkowo pracująca tam Pani MARLENA wredna naburmuszona-pracuje tam za kare...
    Okazalo się ,że sama musiałam obsługiwać dzieci i rodziców.
    Synek po wyjściu płakał że panie były złe i ze mu wstyd. Wstyd było 6 latkowi przed kolegami i koleżankami wiec proszę sobie wyobrazić jakiego wstydu ja się najadłam !!!! Płakać mi się chciało:(
    Po filmie rodzice kolegow i kolezanek synka zwrócili mi uwagę na obsługę...kierownik nie zareagował na moją uwagę i w trakcie urodzin przyszedł i przy wszystkich nakazał mi iść zapłacić bo później nie będzie miec czasu... a bylo uzgodnione ze place po. Sale brudne, fotele wysiedziane raczej do wymiany, w sali duszno i smierdzialo żygami!!!! OBSŁUGA TO TOTALNE ZERO I DNOOOO BAGNO !!!!!!!!

    JAK OSOBA PRACUJĄCA W KINIE JAKO KASJERKA CZY SPRZATACZKA MOŻE MIEĆ MIANO ANIMATORA ?!!!!!??!!! JEST TO JAWNE I CELOWE OKLAMYWANIE KLIENTÓW ZE STRONY KINA ABY ZDOBYĆ KLIENTA I WYCISNĄĆ KASĘ!!!!

    OdpowiedzUsuń